Relacja własna Aleksandry Kowalczyk
W dniach 11.03-13.03.2016 r. w Gliwicach na basenie “Olimpijczyk” odbyły się Zimowe Mistrzostwa Polski Juniorów 16-letnich. Startowało ponad 400 zawodników ze 129 klubów z całej Polski.
Pierwszego dnia startowałam na dwóch dystansach: 50m stylem dowolnym oraz 100 stylem motylkowym. W pierwszym starcie poprawiłam czas i załapałam się do pierwszej 50. Na 100m stylem motylkowym załapałam się do finału B i zajęłam 17. miejsce.
Drugiego dnia pływałam 50m stylem motylkowym – zajęłam 28. lokatę z poprawionym czasem. Trzeciego dnia byłam 29. na 100 stylem dowolnym, również z poprawionym czasem.
Każdy pływak przygotowywał się do tego pół roku, jeśli nie dłużej. Dla wielu jest to jedna z ważniejszych imprez w tym roku. To naprawdę coś niesamowitego. Przygotowywać się do tego tak długo, by dać z siebie wszystko przez zaledwie kilkadziesiąt sekund. Nie da się opisać słowami, co czuje się przed słupkiem. W sumie sam nie wiesz, czy to strach, czy pozytywna lub negatywna energia. Cała presja, którą wywiera na Tobie tłum ludzi patrzących na to, co za chwilę pokażesz w wodzie. Każdy przeżywa to na swój sposób. Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony, udowodnić, na co go stać.
Ten moment, kiedy nadchodzi dzień zawodów. Rano nie chcesz nic jeść, myślisz ciągle o tym, co będzie. Jak to będzie? Jak mi pójdzie? Wygram? Czy może coś mi nie wyjdzie? Zanim się obejrzysz, już jesteś na basenie, gdzie przebierasz się w strój i idziesz na rozgrzewkę, rozpływać się. Przebywasz w tej wodzie z 20 minut. Wychodzisz, idziesz przebrać się w strój startowy, ciągle myśląc o starcie. Poza strojem ubierasz spodenki, bluzkę, bluzę, skarpetki i wygodne buty. Jesteś gotowy/a. Bierzesz plecak i idziesz na trybuny. Czekając na swój start, patrzysz, jak twoi przyjaciele z innych klubów wygrywają swoje serie.
Nadal myślisz o starcie. Jest coraz bliżej. Idziesz do trenera, a ten mówi Ci, że masz dać z siebie wszystko i walczyć. Lekka rozgrzewka. chwila czekania i nagle słyszysz swoje nazwisko czytane przez osobę, która rozdaje karty startowe. Wiesz, że za chwilę nadejdzie twoja kolej.
Kolejna seria popłynęła. Teraz Twój czas. Idziesz do sędziego, dajesz kartę i powoli rozbierasz się ze spodenek, bluzy, bluzki, butów i skarpetek. Jesteś w samym stroju startowym. Chwilę jeszcze machasz ramionami, dogrzewasz się i stoisz przed słupkiem. Skupiasz się wyłącznie na sobie. Słyszysz jeden gwizdek. Czekasz, wiesz, że to już ta chwila. Ta chwila, do której trenowałaś całe pół roku. Słyszysz kolejny gwizdek, wchodzisz na słupek. Kolejny gwizdek i start. Płyniesz. Dajesz z siebie wszystko. Dopływasz, patrzysz na wyniki. Wiesz, że dałaś z siebie wszystko.