Zachęcamy Was, do czytania pięknej polskiej litaury, ponieważ jej znajomość, to również przejaw patriotyzmu. Nie tylko dlatego, że należy znać dorobek literacki rodaków, ale również dlatego, że Polska potrzebuje inteligentnych obywateli.
Zbliża się dzień 11 listopada, Dzień Niepodległości. Zanim nadjedzie, zachęcamy Was do refleksji, do odpowiedzi na pytania: co mi daje niepodległość mojego kraju? Czy to, że codziennie mogę iść bezpiecznie do szkoły? To, że wszyscy mężczyźni z mojej rodziny mogą iść do pracy? A może to, że mam marzenia i mogę mieć nadzieję, że się spełnią?…
Zachęcamy Was, abyście spróbowali poszukać tych odpowiedzi w pięknych wierszach polskich poetów (Cz. Miłosz, K.K. Baczyński, W. Szymborska, ks. J. Twardowski…), poruszających książkach polskich pisarzy (Z. Kossak-Szczucka, Z. Nałkowska, A. Kamiński…) oraz niektórych tekstach współczesnych polskich piosenek. (Miuosh Nie zapomnij skąd jesteś Myczkins- 1920 Majsi- Patriot Mientah- Polska Kartagina)
Odpowiedzi znajdziecie nie tylko w tekstach mówiących o walce i przetrwaniu w czasie wojny, czy w okresie komunizmu. Są one w każdym utworze, który wychwala piękno spokojnego życia wolnego człowieka.
W. Szymborska
Bez tej miłości można żyć,
mieć serce puste jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie wić,
o blasku próchna mówić „dnieje”,
o blasku słońca nic nie mówić.
Jakiej miłości brakło im,
że są jak okno wypalone,
rozbite szkło, rozwiany dym,
jak drzewo z nagła powalone,
które za płytko wrosło w ziemię,
któremu wyrwał wiatr korzenie
i jeszcze żyje cząstkę czasu,
ale już traci swe zielenie
i już nie szumi w chórze lasu?
Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pustobrzmiące słowa.
Można nie kochać cię – i żyć,
ale nie można owocować.
Ta dawność jej w głębokich warstwach…
Czasem pośrodku drogi stanę:
może nieznanych pieśni garstka
w skrzyni żelazem nabijanej,
a może dzban, a może łuk
jeszcze się w łonie ziemi grzeje,
może pradawny domu próg
ten, którym wkroczyliśmy w dzieje?
Stąd idę myślą w przyszłe wieki,
wyobrażenia nowe składam.
Kamień leżący na dnie rzeki
oglądam i kształt jego badam.
Z tego kamienia rzeźbiarz przyszły
wyrzeźbi głowę rówieśnika.
Ten kamień leży w nurcie Wisły,
a w nim potomna twarz ukryta.
By na tej twarzy spokój był
i dobroć, i rozumny uśmiech,
naród mój nie żałuje sił,
walczy i tworzy, i nie uśnie.
Pierścienie świetlnych lat nad nami,
ziemia ojczysta pod stopami.
Nie będę ptakiem wypłoszonym
ani jak puste gniazdo po nim.